Potop: Total War - RECENZJA

Zapraszamy do zapoznania się z pierwszą z konkursowych recenzji modów, autorstwa Pampy.

Czołem Waszmościom! Jestem wyjątkowo zadowolony, że tym razem przychodzi mi zrecenzować całkowicie rodzimy projekt, modyfikację pod grę Medieval II - Potop: Total War. Jak tylko ukazała się właściwa wersja moda biłem się z myślami: czy to będzie klon Ogniem i Mieczem?

Czy w ogóle mod będzie grywalny, w końcu dość cicho było o tym projekcie? Nie zastanawiając się dłużej, postanowiłem przekonać się na własne oczy, co też nasza ekipa stworzyła. Aby prędzej dobrać się do palenia i grabienia Zaporoża, postanowiłem wykupić sobie opcję premium na serwerze hostującym moda. Powiem krótko: było warto. A dlaczego? Oto powody.

Zacznijmy od banałów, menu głównego. Ekrany są stylizowane na obrazy z epoki, moim zdaniem jednak zbyt jasne, co bardzo utrudnia poruszanie się po opcjach, których po prostu nie widać, bo są napisane jasną czcionką na jasnym tle. Podczas walki z ustawieniami możemy koić się muzyką, którą zafundowali nam twórcy moda. No nic, pierwsze koty za płoty i pora ruszyć dalej przez menu. Wybór frakcji. Tutaj niestety znowu pojawiają się schody. Pierwsze wrażenie: Łał, sporo frakcji, czym by tu zagrać...klik...klik...pulpit. Pocieszam się, że to jeszcze początki moda i stabilność na pewno się poprawi. Ponowne odpalenie gry, tym razem z przemyślanym wyborem frakcji. Jakiej? Oczywiście, że Rzeczpospolita Obojga Narodów.

 

Warszawa ma kłopoty, odsiecz która miała odbić Winnicę musi zmienić kurs...

Do wyboru mamy jeszcze multum innych frakcji, takich jak: Brandenburgia, Siedmiogród, Krym, Zaporoże, Carat, Szwecja, Austria, Anglia itd. Skupię się jednak na tylko tej jednej, wybranej przeze mnie. Wciskam przycisk Dalej i moim oczom ukazuje się cytat i obraz przedstawiający którąś z bitew epoki. Po wczytaniu gry rozglądam się i zapoznaję z mapą kampanii. Pierwsze co się rzuca w oczy? Bardzo trudna sytuacja Najświętszej Rzeczpospolitej, ostoi chrześcijaństwa i cywilizacji. Tuż za wschodnią rubieżą zauważyłem trzy armie kozaków oraz jedną tatarską. Wszystkie były ,,pełne". Desperacko szukam czegoś, czym mógłbym to skontrować. Nie ma. Tylko słabe garnizony, albo bardzo drogie, nowe jednostki najemników. Jedyną szansą jest jedna (sic!) armia polna, składająca się z całkiem niezłych jednostek. Nie zastanawiając się długo, wycofałem całość do najbliższej osady - Żytomierza. Po krótkim oblężeniu przyszedł czas na szturm i bitwę. Co mnie zdziwiło na samym początku, a na co nie zwróciłem uwagi wcześniej? Liczebność oddziałów. Doborowe jednostki są naprawdę małe, a grałem na dużej skali. Jednak po konsultacji z jednym z twórców okazało, się że tak jest bardziej historycznie. O ile więc moje oddziały były niewielkie, o tyle czerń z Zaporoża liczyła już solidne dwieście osób w oddziale (dla porównania, ja miałem po pięćdziesiąt), więc przeczuwając szybką porażkę zacząłem kląć pod nosem.

Sporo ich, żegnaj moja stolico.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się że doborowe oddziały faktycznie są doborowe i miażdżą niewyszkoloną piechotę kozacką. No i, oczywiście, husaria! Coś, na co każdy z nas chyba czekał! Gdy udało mi się bokiem wyprowadzić niewiele ponad 100-osobowy oddział ,,skrzydlatych" i rozwinąć nimi prędkość, to z kozaków nie było co zbierać. Piękne, i prawdziwe historycznie. Jedna rzecz jednak mnie zaskoczyła - jak było po bitwie, to spojrzałem ile ,,gwiazdek" ma mój oponent w postaci samego Bohdana Chmielnickiego. Okazało się że miał...wszystkie. Dla równowagi, Jarema miał o trzy mniej. Czemu? Tego nie wiem. Było to oblężenie - w bitwach w polu AI z kolei spisuje się średnio, potrafi pchać się centralnie pod ostrzał zwykłą konnicą, albo stanąć tuż przed oddaniem salwy. Cudów nie ma, ale źle też nie jest, raczej bym powiedział że wyciśnięto to, co się da. Zresztą, czekamy cały czas na kolejne łatki, także pewnie i to się zmieni.

Z perspektywy obrońców sytuacja jest dość...napięta.

Teraz czas na rzeczy które są całkowicie na plus i bardzo mi się podobały. Wydarzenia historyczne -jest ich mnóstwo, bardzo dobrze opisanych, co pozwala naprawdę wczuć się w klimat (każdego roku jest inny event, z tym, że trzeba pamiętać , że rok to cztery tury). Nie tylko one budują atmosferę, do tego mamy mnóstwo różnych pieśni, idealnie wkomponowanych w to, co akurat się dzieje w Europie XVII wieku. Kolejnym plusem są karty jednostek i ich opisy. Widać, że twórcy musieli się napracować, bo są one niemal idealne i tylko miejscami brakuje obrazków dla oddziałów. Jak już jesteśmy przy jednostkach, to trzeba wspomnieć że jest ich mnóstwo.

Inaczej chyba być nie mogło?

Wszystkie są historyczne i trzymają klimat, z tym, że zapoznanie się z nimi zajmuje sporo czasu, i zanim przekonamy się o ich użyteczności na polu bitwy, może trochę czasu minąć. A jak mówimy o czasie, to in plus jest ilość tur, jaka musi minąć, żeby zrekrutować jednostki i sprawia to, że musimy dbać o każdy oddział i nie posyłać ich na hura, byle do przodu. Oprócz tego, rekrutacja jest bardzo droga, bo sięga kwot nawet kilku tysięcy(!), co dla mnie jest fajne, ale pewnie nie wszystkim będzie się podobać. Czy to wszystko? Nie! Jeszcze dochodzi wpływ religii na możliwość powoływania kolejnych żołnierzy. I tak, dla Rzeczpospolitej musi to być katolicyzm, a dla innych krajów analogicznie, zgodnie z wierzeniem dominującym. Jeżeli chodzi o rekrutację, to tyle. Budynków niestety jest trochę za mało i nie wyglądają historycznie (chociaż może w późniejszych etapach gry jest ich więcej). Wszystko ładnie, fajnie, ale jak ze stabilnością moda? Oprócz problemów na początku z wybieraniem frakcji, nie miałem większych kłopotów, nie wyrzucało mnie do pulpitu podczas gry. Jednak jest kilka błędów technicznych, muzyka może w pewnych momentach brzmieć jak dźwięki z commodore, niezbyt istotny błąd ale jednak. Przypominam, że jest to mod, który będzie cały czas rozwijany także trzeba patrzeć na to z przymrużeniem oka.

Ciemność widzę!

Podsumowując, mod całkowicie spełnił moje oczekiwania. Nie uchronił się od kilku błędów, ale jak mawia klasyk, ,,a co teraz jest dobrze?". Bawiłem się przy nim świetnie i nie żałuję tych kliku godzin, które spędziłem w XVII-wiecznej Rzeczpospolitej, odpierając najazdy kozaków i Tatarów, a nawet Moskali. Jak dla mnie jest godny polecenia - nawet nie wiem, kiedy minął mi przy Potopie czas. Tymczasem, wracam do dalszej walki o zdławienie buntu kozackiego i wywalczenie supremacji dla naszej Matki. Z Bogiem, Waszmościowie! Niech Bogurodzica Was chroni podczas odpędzania hord stepowych!

autor: Pampa